<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Rozmowa w ZOO> 
<author_1=M. Lis-Gawalewicz>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=7>
<date=1951-07-15>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Zazwyczaj przyczajaj si o kilkadziesit metrw od swego wizienia, w miejscu, ktre im si wydaje najbardziej zaciszne. To znaczy, e uciekaj nie po to, aby poczu si wolnymi  tego pragnienia nie znaj  tylko po to, aby mie spokj. Wina polega wic zwykle na zych warunkach mieszkaniowych zwierzcia. Tak byo z ucieczk rysia z warszawskiego ZOO przed wojn. Zapano go po tygodniu w obrbie parkanu, poza ktry wcale si nie wydali. Gdy zwierz w ucieczce wydostaje si na ulic, ludzie szalej ze strachu. Wydaje si im, e zwierz marzy tylko o tym, aby ich rozszarpa. W rzeczywistoci zwierz jest znacznie bardziej przeraone, ni owi panikarze. Czuje si zdezorientowane i zgubione, zachowuje si jak dziecko, ktre nie umie trafi do domu. W kocu rozdranione zamtem i haasem, rzuca si czasem z rozpaczy na najbliszych ludzi, pragnc drogo sprzeda swe ycie.
No i jako sabsze, zwykle pada ofiar tumu.  B: Nie dziwi si, e w tym wypadku zwierz chtnie powraca do swej zagrody czy klatki. Wtedy dom, ktry zna i w ktrym ma spokj, staje si miejscem odpoczynku po strasznych przeyciach na swobodzie.  A: Tym bardziej, e w tym domu znajdzie zawsze poywienie, ochron i opiek lekarsk.  B: Nie czuj si jednak cakiem przekonany. Nic dziwnego, e zwierz woli siedzie w zagrodzie, ni spacerowa po Marszakowskiej. Ale te nie zowiono go na ulicy, tylko w puszczy. A miedzy puszcz, a duym nawet ZOO jest chyba rnica.  A: I tu te nie masz cakowitej racji. Zwierzta na swobodzie nie odbywaj wcale dugich wypraw i spacerw, jeli nie zmusza ich do tego problem poywienia, czy niebezpieczestwo ze strony wrogw.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>